Wrocławskie pismo Krucjaty - Młodzi w Życiu Publicznym


27 sierpnia 2010

Walka o krzyż

Wyrok trybunału w Strasburgu w sprawie krzyży we włoskiej szkole zbiegł się z tematem niniejszego numeru „Kontrrewolucji” nadając mu niespodziewanie jeszcze większej aktualności. Najlepsi publicyści katoliccy dostatecznie naświetlili to zagadnienie; dodajmy jednak i my parę słów – obok całego numeru poświęconego szerszemu spojrzeniu na problematykę Krzyża.

„Znak sprzeciwu” w oczywisty sposób razi twórców nowego ładu europejskiego; na szczęście jednak w obronie krzyża potrafi jeszcze stanąć ogromna siła. We Włoszech, oburzonych policzkiem wymierzonym chrześcijaństwu, na wyrok zareagowano stawianiem krzyży w miastach, wieszaniem ich w szkołach, ratuszach, urzędach. To napawa optymizmem. Także w Polsce, ledwo rodzimi bezbożnicy postanowili pójść za przykładem włoskich odpowiedników, dano im odpór – przynajmniej póki co. Nie całkiem zostało więc zapomniane zdanie Mickiewicza: „Tylko pod Krzyżem, tylko pod tym znakiem – Polska jest Polską, a Polak Polakiem”.

Z drugiej jednak strony, nie można nie zauważyć, że dzieje się coraz gorzej. Skoro wrogowie chrześcijaństwa doszli już do tak przerażającej bezczelności, pomału wszystko staje się możliwe. Gilbert Keith Chesterton pisał o nienawiści do krzyża, prowadzącej do niszczenia dosłownie wszystkiego. Skoro bowiem ukryje się lub zniszczy już wszystkie krucyfiksy, pozostaną przecież krzyżujące się belki na poddaszach, układające się we wzór krzyża cegły murów; pozostaną skrzyżowania ulic – a szalony niszczyciel nie będzie mógł tego wszystkiego zdzierżyć. Czy do tego zmierza Europa? Krzyż znieważa włoskiego ucznia! Jego kraj jest zapełniony najwspanialszymi dziełami sztuki – sztuki chrześcijańskiej. Jego naród szczyci się Boską komedią Dantego – ale krzyż ma być dla niego obelgą!

Zniewagą będą także ci, którzy naśladują Ukrzyżowanego. I zapewne odgrzane zostanie hasło „módl się w domu po kryjomu”. Być może jakiś trybunał potraktuje czynienie znaku krzyża tak jak palenie papierosów: będzie to dopuszczalne jedynie w wyznaczonych strefach… Musimy jednak pamiętać, że prawo nie jest wartością absolutną. Starożytny Rzym miał wszak swoje „legalnie uchwalone” prawo: wprost zakazywało ono bycia chrześcijaninem – pod karą śmierci. Ponad wszelkimi ludzkimi kodeksami; ponad konstytucjami, a nawet ponad samym Traktatem Reformującym Unię Europejską – stoi niezmienne Prawo Boże. Zgodnie zaś z regułami prawa: jeśli dwa przepisy stoją ze sobą w kolizji, przestrzegać należy tego o wyższej randze.

Tekst ukazał się po raz pierwszy w numerze 6. (listopad - grudzień 2009) „Kontrrewolucji”

0 komentarze:

Prześlij komentarz