Wrocławskie pismo Krucjaty - Młodzi w Życiu Publicznym


31 sierpnia 2010

Męczeństwo Kościoła w czasach Rewolucji Francuskiej

Obserwując nienawiść, jaką wszelkiej maści siły postępu darzą święty Kościół rzymski w naszych czasach warto zapoznać się z dawniejszymi prześladowaniami religii katolickiej. Wrogowie prawdziwej religii są wprawdzie przebiegli, ale metody jakie stosują i cele jakie im przyświecają są – mimo upływu lat – bardzo podobne, a niekiedy wręcz identyczne. Dlatego warto przyjrzeć się, jak przebiegały prześladowania w wiekach dawniejszych, żeby nie mieć złudzeń, że prześladowania dzisiejsze zatrzymają się na pewnym umiarkowanym etapie.

Znakomitą pomocą w takim przedsięwzięciu jest książka św. Józefa Sebastiana Pelczara Rewolucja francuska wobec religii katolickiej i jej duchowieństwa. Autor omawia w niej pokrótce dzieje rewolucji francuskiej (niekiedy zwanej trafniej rewolucją antyfrancuską) ze szczególnym uwzględnieniem prześladowań, jakie dotknęły Kościół. Nie jest to bezzasadne, gdyż jednym z podstawowych celów transformacji społecznej zaplanowanej przez architektów rewolucji było właśnie wyeliminowanie wpływu Kościoła na ludzi, społeczeństwo i państwo.

Autor omawia wyczerpująco także przyczyny wybuchu rewolucji. Część z nich to – niestety – błędy ze strony królów (zwłaszcza Ludwika XV), arystokracji i duchowieństwa, którzy nie w każdym przypadku byli wzorem postępowania dla ludu. Niezaprzeczalny wpływ na rozwój wypadków miały jednak inne czynniki. Otóż we Francji zarzucono religijne wychowanie młodzieży na rzecz tzw. klasycznego (silne odwołania do antyku i mitologii), ponadto działało tam wówczas bardzo wiele lóż masońskich, do których krótko po zaimportowaniu tego ruchu z Anglii należało już około miliona osób. Co więcej, przez cały wiek XVIII we Francji działali myśliciele wrodzy Kościołowi i tradycyjnym wartościom, jak Wolter Rousseau czy Diderot, a ich działalność spotykała się z szacunkiem i uznaniem szerokich mas (przesiąkniętych już zapewne wpływami masońskimi).

Realizując swoje cele rewolucjoniści chwytali się wszystkich możliwych środków. Z początku, kiedy zwołane zostały Stany Generalne chodziło tylko o łagodne reformy, które mogły uleczyć Francję, a zwłaszcza jej finanse publiczne. Szybko jednak doszło do zradykalizowania postulatów i środków działania. Wkrótce po zburzeniu Bastylii uchwalono i ogłoszono Deklarację Praw Człowieka i Obywatela, która – jak słusznie zauważa autor – dziwnym milczeniem pomijała osiemnaście wieków istnienia chrześcijaństwa, które miało największe zasługi dla poprawy stosunków panujących w społeczeństwach. Kolejne posunięcia były coraz bardziej radykalne i już otwarcie godziły w byt Kościoła. Zniesione zostały materialne podstawy funkcjonowania duchowieństwa poprzez zniesienie dziesięcin, skasowane zostały prawie wszystkie zakony i zniesione śluby zakonne.

12 lipca 1790 roku uchwalono Cywilną Konstytucję Kleru, która miała zreformować ustrój kościelny na modłę kalwińską. Każdy biskup i proboszcz musiał w myśl jej założeń pochodzić z wyboru, przy czym wybierali go wszyscy mieszkańcy podlegającego mu terenu, w tym także żydzi i protestanci. Zniesiono wszystkie dotychczasowe sposoby utrzymywania duchownych, a w zamian za to wyznaczono im państwowe pensje. Ci księża i biskupi, którzy nie zaprzysięgli owej konstytucji byli surowo prześladowani. Co gorsza – nie wszyscy duchowni odmówili zaprzysiężenia jej. Jak można się domyślić, papież Pius VI potępił tę konstytucję, co lud paryski przyjął demonstracją antypapieską i spaleniem kukły przedstawiającej papieża.

Później doprowadzono do ścięcia króla Ludwika XVI, zaś zapał w „reformowaniu” religii przybierał coraz większe rozmiary. Zapanował terror, w wyniku którego życie straciło wielu księży i wiele sióstr zakonnych. Wtedy też zaczęto praktykować rozmaite metody masowych mordów, jak np. topienie barek wypełnionych księżmi w rzekach. Zaczęto wprowadzać swego rodzaju religię państwową z własnym kalendarzem i własnymi świętami. Religia ta była oficjalnie kultem rozumu i wolności, co przejawiało się w śmiesznym i lekko pompatycznym kulcie tych dwóch wartości. Co więcej w miejsce dotychczasowych wspomnień świętych ustanowiono wspomnienia bohaterów i mędrców (starożytnych i współczesnych) a także rozmaite święta ku czci marchewki, osła itp. Prócz tego gilotyna stałą się przedmiotem osobliwego kultu. Ludzie z wielką ochotą i rozkoszą przyglądali się egzekucjom (zwłaszcza egzekucjom kleru), a miniaturowe gilotyny nosili na szyjach (zamiast krzyżyków) i w uszach – jako kolczyki.

Prześladowania Kościoła trwały przez ponad dziesięć lat. Raz były cięższe, raz nieco lżejsze. Za czasów Robespierre'a doszło do pewnego rodzaju nawrotu do religii (choć w formie niechrześcijańskiej) i tradycyjnej moralności, zarzucone zostały prześladowania kleru. Później jednak wrócono do prześladowań. Ich rozmiar był nie mniejszy niż tych przed Robespierrem. Posunięto się wręcz do tego, że podstępnie uwięziono papieża Piusa VI a w Rzymie proklamowano republikę. Papież zmarł w więzieniu 29 VIII 1799, ale z powodu uwięzienia wielu kardynałów nie można było wybrać nowego papieża. Udało się tego dokonać dopiero 14 III 1800 w Wenecji dzięki interwencji carskiego dowódcy Aleksandra Suworowa. Era prześladowań zakończyła się we Francji dopiero 15 VII 1801 wraz z podpisaniem konkordatu.

Historia stosunku rewolucji francuskiej do Kościoła i duchowieństwa powinna być dla nas nauką. Podobne zjawiska do tych, które miały miejsce w początkach rewolucji obserwujemy już dziś w Polsce i w Unii Europejskiej. Dalsza eskalacja tego procesu jest tylko logiczną konsekwencją tego, co dzieje się dzisiaj. Dlatego żaden katolik nie może się łudzić, że gorzej być nie może.

Włodzimierz Jan Ziółkowski

J. S. Pelczar, Rewolucja francuska wobec religii katolickiej i jej duchowieństwa, Rzeszów 2005.

Tekst ukazał się po raz pierwszy w numerze 6. (listopad - grudzień 2009) „Kontrrewolucji”

0 komentarze:

Prześlij komentarz