Krzyżu Święty nade wszystko drzewo przenajszlachetniejsze,
W żadnym lesie takie nie jest, jedno, na którym sam Bóg jest,
Słodkie drzewo, słodkie gwoździe, rozkoszny owoc nosiło.
W tak pięknych słowach sławi i opisuje krzyż jedna z polskich pieśni wielkopostnych. Trudno jest pisać o krzyżu, tak jak trudno jest go zrozumieć. Jest to najwspanialszy, a jednocześnie najprostszy symbol znany ludzkości, symbol odkupieńczej męki Pana naszego Jezusa Chrystusa, ale i znak Jego zwycięstwa nad śmiercią.
Nic więc dziwnego, że krzyż, jak i temat ukrzyżowania, już od wieków inspirował artystów: rzeźbiarzy, malarzy, architektów, poetów i muzyków. Samo Ukrzyżowanie był przedstawiane w różnoraki sposób, w zależności od interpretacji artysty. Czasem widzimy postać Chrystusa skręconą od bólu, pełną ran i spływającą krwią, innym razem ukazaną według ideałów piękna klasycznego. Niekiedy widzimy krzyż bez postaci Ukrzyżowanego. Spotykamy go (abstrahując od przedstawień protestanckich) w klasztorach niektórych zgromadzeń, a także w ośrodkach Opus Dei. Św. Josemaria Escriva tłumaczył to cytując pewien list:
„Więc przepiszę dla ciebie słowa pewnego listu: Gdy odrywam oczy od mikroskopu, wzrok mój pada na czarny i pusty Krzyż. Ten Krzyż bez Ukrzyżowanego — to symbol. Posiada znaczenie, którego inni nie dostrzegają. I ten, który z powodu zmęczenia zamierzał przerwać zajęcie, na nowo pochyla się nad okularem i pracuje dalej. Ów samotny Krzyż domaga się ramion, które by go niosły”.
Jednak sam krzyż pozostawał zawsze niezmienny, zgodnie z dewizą zakonu kartuzów: stat crux dum volvitur orbis (krzyż stoi gdy kręci się ziemia). Jego istotą jest wszak skrzyżowanie ramion, które łączą niebo z ziemią, a ludzi ze sobą. Spotykane są również przedstawienia krzyża, który oba ramiona belki poprzecznej wyciąga ku niebu.
Niestety w ostatnich latach wielu artystów zaczęło z formą krzyża eksperymentować. Jednak każdy eksperyment z formą tak doskonałą musiał skończyć się niepowodzeniem. Nowoczesne „krzyże” często niestety w ogóle krzyża nie przypominają, co najwyżej budzą z nim dalekie skojarzenia. To przykre, że szlachetny symbol krzyża tak często jest deformowany i przyjmuje kształty wręcz kuriozalne. Temat, który powinien zachęcać do modlitwy, przypominający o jedności i świętości Kościoła katolickiego nie może być dla artystów polem do dowolnej interpretacji.
FMM, PTW
Tekst ukazał się po raz pierwszy w numerze 6. (listopad - grudzień 2009) „Kontrrewolucji”
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

0 komentarze:
Prześlij komentarz